Jeden Taki Pan

Książka tradycyjna czy elektroniczna? (wersja III)

Nie ulega najmniejszej wątpliwości że tradycyjna papiero­wa książka jest najlepsza. I żaden ekran tego nie zmieni.

Jest jednak kilka rzeczy, w których książka elektroniczna, z angielska nazywana e­‑bookiem, a po polsku e­‑książką, ma pewne zalety. Pierwszą rzeczą jest to, że książkę taką można samemu wydać, nie ponosząc żadnych kosztów. Wydanie książki tradycyjnej zawsze związane jest z kosztami, które trzeba ponieść, a na to nie każdy ma pieniądze. Trzeba mieć tylko prawa do danej książki (chyba że książka jest w domenie publicznej, wtedy książkę taką może wydać każdy, kto tylko ma na to ochotę), i znajomość standardów HTML, CSS i EPUB. Gdyby nie było możliwości wydania książki w formie elektro­nicznej, to pewnie wiele książek nigdy by się nie ukazało. Drugą rzeczą jest to, że e­‑książek które są niepoprawne politycznie, trudno jest zakazać czy spalić na stosie, bo e­‑książka nie ma nakładu, który można by skonfiskować i zniszczyć. E­‑książka którą wydawca zezwolił kopiować, może być powielana przez ludzi w nieskończoność, nikt tego nie zatrzyma. Trzecią rzeczą jest to, że gdy w księgarniach wyczerpie się nakład papierowy jakiejś książki, a książka ta była wydana także  w wersji elektronicznej, to jest ona stale dostępna. Jak to mówią, lepszy rydz niż nic. Kolejną i ostatnią rzeczą jest to, że czytelnik może wziąć ze sobą w podróż całkiem pokaźny księgozbiór, do całkiem małego bagażu. I to są wszystkie zalety książek elektronicznych.

Książka elektroniczna jest alternatywą, gdy z powyżej opi­sanych powodów, nie można skorzystać z książki tradycyjnej, namacalnej i pachnącej, w jej papierowej szeleszczącej formie. Stare książki papierowe, dotykane przez wiele rąk i czytane przez wiele oczu, są niemymi świadkami mijającego czasu, mają własną przeszłość, zapach, i ducha. Czy e­‑książka ma własnego ducha? Kto wie, być może ma? Pośród książek drukowanych bywają książki bardzo rzadko spotykane, nazywane białymi krukami. Natomiast pośród e­‑książek, białe kruki nie istnieją. Sam charakter książki elektronicznej, z uwagi na możliwość jej kopiowania, wyklucza istnienie bia­łych kruków wśród e­‑książek. Ewidentnie książka elektro­niczna jest tylko w zastępstwie królowej, która gdzieś się chwilowo zapodziała.

E-książki można czytać na urządzeniach ekranowych takich jak; smartfony, czytniki e­‑książek, tablety, przenośne i stacjonarne komputery. Czytniki e­‑książek jako jedyne posiadają ekran wykonany w technologii e­‑papieru. Ekrany te są czasami mylnie nazywane e­‑atramentem lub z angielska e­‑ink. E­‑Ink jest jednak tylko nazwą jednej z firm, produkujących ekrany tego rodzaju. Nawiasem mówiąc, jest to najlepszy producent czarno­‑białych ekranów w tech­nologii e­‑papieru. (E­‑ink pracuje nad wielobarwnymi ekranami, niestety nie są one jeszcze dość dobre).

Formaty Książek Elektronicznych

E-książka jest zbiorem powiązanych ze sobą w jedną całość dokumentów elektronicznych za pomocą systemu nawiga­cyjnego, i posiadającym spis treści. Zbiory takich dokumen­tów bywają w rozmaitych formatach, spośród których najpopu­larniejsze są PDF i EPUB. Po nich jest Mobi. Niestety format ten nie jest trans­parentny.

Format PDF (ang. Portable Document File – Przenośny Plik Dokumentu) jest bardzo dobry dla wszelkich dokumentów, książek z rysunkami technicznymi i tym podobnymi rzeczami. PDF może mieć numerowane stronice, których treść można sobie powiększyć. Jednak powiększona treść nie dopasowuje się do ekranu, tak jak to jest w przypadku formatu EPUB, a wychodzi ona poza ramy okna aplikacji i należy ją przewijać, co jest kłopotliwe. Dokumenty PDF można sobie ładnie wydrukować. PDF zdecydowanie nie nadaje się na smartfony, a nawet i nie na czytniki, tylko na większe ekrany tabletów i komputerów. Najmniejsze ekrany na których można już w miarę przyzwoicie czytać PDF (bez powiększania tekstu), to są ekrany o przekątnej co najmniej 8. cali, a od takich roz­miarów zaczynają się najmniejsze tablety. Wciskanie na siłę plików PDF do czytników nie ma sensu, bo zawsze będzie to miało zły wygląd, i nie pomogą tu żadne reflowy.

Nazwa EPUB jest skrótem od angielskich słów electronic publication, co znaczy po polsku publikacja elektroniczna. EPUB istnieje od roku 2007, a jego twórcą było Między­narodowe Forum Publikacji Elektronicznych – IDPF (Interna­tional Digital Publication Forum). Jest to otwarty format do publikowania książek elektronicznych. W styczniu 2017 roku organizacja W3C, w atmosferze gorących protestów, przejęła ten format od IDPF. A samo IDPF, wchłonięte przez W3C, przestało istnieć. Oby to przejęcie nie zaszkodziło temu formatowi.

Określenie "otwarty format" oznacza, że dany format, czyli rodzaj plików elektronicznych, ma jawną i ogólnie dostępną strukturę, która nie jest zastrzeżona tajemnicami handlo­wymi, czy patentami, i tym podobnymi rzeczami. Aczkolwiek może być czasami sprecyzowany sposób, czy też ramy, użycia dane­go formatu otwartego w domenie publicznej.

EPUB jest standardem, którego najnowsza wersja to EPUB 3. Poprzednie wersje nie są już rozwijane ani wspierane. EPUB jest oparty na języku XHTML. Otwartość i transparentność formatu EPUB polega na tym, że jego specyfikacja jest w pełni dostępna. Specyfikację tę można zobaczyćtutaj.

EPUB 3 może zawierać wideo, audio oraz być interaktywny tak samo jak nowoczesne strony internetowe otwierane w najnowszych przeglądarkach, czego EPUB 2 nie posiadał. Obecnie coraz więcej książek jest wydawanych w formacie EPUB 3. Miejmy nadzieję, że na urządzeniach ekranowych zawsze będzie można przeczytać e­‑książki wydane w starszej wersji tego formatu. Z uwagi na to, że tekst może być dowolnie powiększany, lub pomniejszany, w zależności od potrzeb czytelnika (powiększany tekst dopasowuje się do okna aplikacji), ilość stron się zwiększa lub zmniejsza. Z tego powodu e­‑książki w standarcie EPUB mają nienumerowane stronice. EPUB jest formatem dopraco­wanym, przejrzystym, dającym pełną kontrolę nad całym procesem tworzenia e­‑książki. Efekt końcowy, czyli e­‑książka w formacie EPUB, jest zawsze w pełni zgodny z zamierzeniami autora i wydawcy. Znaczy to po prostu, że czytelnik otrzymuje dokładnie to, co wydawca i autor chcieli żeby otrzymał. Oczywiście pod warunkiem, że książka była opracowana zgodnie ze stan­dardem. Na całym świecie jest bardzo wiele źle zrobionych e­‑książek. Trzeba jednak mieć świadomość tego, że nawet najlepiej zrobiona książka, może być zepsuta, przez informatyków zatrudnionych w internetowych księgarniach e­‑książek (problem ten jest szerzej opisany w książce pt. "Brudne Sztuczki | Za Kulisami Księgarni Kobo", która jest do pobrania w tej witrynie). Dobrze zrobiona e­‑książka może się także źle wyświetlać, z powodu wadliwego oprogramowania czytników e­‑książek i aplikacji do ich czytania, co jest często spotykane.

W przypadku formatu Mobi, to nie wiele o nim wiadomo. Format ten wymyślono dla firmy Amazon (prawdopodobnie największy na świecie sklep internetowy, sprzedający także e­‑książki, i swoje własne czytniki e­‑książek pod nazwą Kindle). Mobi jest podobno formatem otwartym, ale konia z rzędem temu komu się uda znaleźć w internecie specyfikację tego formatu. Aby uzyskać książkę w formacie Mobi to trzeba ją z jakiegoś innego formatu, na przykład z EPUB, przekonwertować do formatu Mobi, przy użyciu specjalnych konwerterów. Niestety nad konwersją nie ma stuprocentowej kontroli, więc książka w formacie Mobi może nie być w pełni zgodna z zamierzeniami jej twórcy. Jest to bardzo duża wada tego formatu. Większość zainteresowanych nie ma dostępu do tajemnic Mobi, w prze­ciwieństwie do formatu EPUB, którego wszystkie tajemnice są łatwo dostępne wprost na wyciągnię­cie ręki.

Jaki format e­‑książek wybrać, i na czym to czytać?

Najlepsze wydają się formaty PDF i EPUB. Do czytania książek w tych formatach smartfony zupełnie się nie nadają, z uwagi na ich małe ekrany. Nie ma na świecie rzeczy, które nadawałyby się do wszystkiego, tak samo jest i ze smartfo­nami. Czytniki e­‑książek mają ekrany o właściwych roz­miarach i najzdrowszych dla naszych oczu ekranach wyko­nanych w technologii e­‑papieru, ale wyświetlają e­‑książki źle, z czego większość ich użytkowników w ogóle nie zdaje sobie sprawy. Czytniki e­‑książek kupują ci, którzy w ogóle nie mają o nich żadnego pojęcia. Na Youtube nie brak egzaltowanych panienek, które nawet same przyznają, że nie są "techniczne". Czy osobników którzy nigdy w życiu nie przeczytali żadnej papierowej książki, ale ze swadą wypowiadają się o możli­wościach ich czytników, które rozumieją bardzo powierz­chownie. Są to ludzie, którzy nie tyle czytają e­‑książki, co gapią się na czytniki, które sobie pokupowali. Zachwyceni możliwościami doboru kroju pisma, jego powiększenia, i in­nymi wodotryskami, tu nacisną, tam przesuną. Ale czy e­‑książka jest dobrze wyświetlona, to nie mają  oni już zielo­nego pojęcia. Równie dobrze można by im dać kawałek wiejskiego podwórka, gdzie kury coś nabazgrały pazurami, podłączyć do tego stary akumulator od traktora, wbić w zie­mię tabliczkę z napisem KINDLE, a oni będą tak samo zachwy­ceni. Pokaż mi na czym czytasz swoje e­‑książki, a powiem ci kim jesteś.

Amazon wypowiedział kiedyś wojnę formatowi EPUB, chcąc zawładnąć rynkiem e­‑książek przy użyciu swojego formatu MOBI, i wojna ta trwa do dziś. O wyższości formatu EPUB nad Mobi była już mowa, więc pozostaje sprawa czytnika. Czytniki Kindle Amazonu nie obsługują formatu EPUB, co jest celowym działaniem ze strony Amazonu. Czytelnik który zakupi czytnik Kindle, dość drogi jakby nie było, ma moż­liwość czytania na nim książek tylko w formacie Mobi oraz w kilku innych formatach, które raczej nie są spotykane w księgarniach. W księgarniach są e­‑książki tylko w trzech formatach: PDF, EPUB, i Mobi. Jeśli odjąć format PDF, który na czytniki się nie nadaje, bo jest za duży, to wtedy wychodzi na to, że posiadacz Kindle`a pozostaje tylko z MOBI, natomiast jest pozbawiony bardzo szerokiej oferty książek wydanych w formacie EPUB 2 i 3. A nie każda książka przecież jest wydana w Mobi. Jedne książki są wydane tylko w Mobi, inne tylko w EPUB, a jeszcze inne są wydane, i w Mobi, i w EPUB. Jest różnie, ale z wyraźną przewagą dla formatu EPUB. Poza tym jest jeszcze coś, co dyskwalifikuje nie tylko Kindle, ale i cały Amazon. Tym czymś jest możliwość wymiany zniszczonego z własnej winy Kindle`a na nowy egzemplarz. Jeśli posiadacz Kindle`a zepsuje go, to Amazon bezpłatnie wymieni go na nowy egzemplarz. Jedyny koszt jaki trzeba ponieść to koszt wysyłki zepsutego Kindle`a do Amazonu, co później jest zwracane przez Amazon. Kto za to wszystko płaci? Chyba nie Amazon, a naiwni nabywcy Kindle`i. Poza tym, co się dzieje z tymi czytnikami które przychodzą uszkodzone od klientów? Jaką pewność mogą mieć klienci płacący za nowe czytniki Kindle, że są to czytniki nowe, a nie zrepe­rowane po kimś?

Więc jaki czytnik kupić? Najlepiej żaden. Przereklamowane czytniki Kindle nie obsługują formatu Epub. A tak w ogóle, to te wszystkie czytniki, i ich oprogramowania, są niedopraco­wane, skutkiem czego e­‑książki nie wyświetlają się tak jak zostało to przez ich wydawców zaplanowane. Pomijam tu już brzydotę czytników niektórych firm.

Czytnikiem idealnym mógłby być taki czytnik, który będzie miał ekran dotykowy, ale kartki będzie się przewracać przy użyciu dwóch, zdublowanych po obu bokach ekranu klawiszy. Układ taki jest najlepszy, bo czytnik najczęściej trzyma się jedną ręką, i kartki najwygodniej jest przewracać naciskając sto­sowny klawisz kciukiem. Najładniejsze i najlepiej dopaso­wane do ręki klawisze miał Kindle Classic z ekranem e­‑papierowym pierwszej generacji (była to chyba jedyna dobra rzecz w tym czytniku). Cała reszta operacji powinna być robio­na dotykowo na ekranie. Czytnik idealny powinien mieć łatwo wymienialną, pasującą do wszystkich czytników danego pro­ducenta (a najlepiej różnych producentów), baterię litowo­‑polimerową. Oprócz powyższego, wewnątrz, powinno być jeszcze dodatkowe gniazdo na kartę SD o dużej pojemności. Naturalnie gniazdo to, także powinno być łatwo dostępne. Oprogramowanie czytnika powinno mieć pełne, uaktualniane co roku pełne tablice Unikodu. Obsługę SVG, MathML, ChemML. I obsługę krojów pisma wbudowanych przez wydaw­ców do e­‑książek. Niestety takich czytników nie ma, i chyba długo nie będzie.

– To jak to Mobi jest takie złe, to dlaczego ono jest na wszystkich czytnikach? – zapyta ktoś.

Na tak postawione pytanie można łatwo i zgodnie z prawdą odpowiedzieć następująco. W Amazonie ludzie robią rozmaite zakupy i Amazonowi łatwo jest tym ludziom podsunąć ofertę ze swoimi czytnikami, które mają przyjemny wygląd, i ludzie to kupują, bo się nie znają. Nie wiedzą że z tymi czytnikami mają ograniczony dostęp do oferty e­‑książek, bo Amazon dyskryminuje formaty EPUB 2 i 3 na rzecz swojego własnego, acz niepewnego, formatu Mobi. Większość z nich nie wie, że będą zmuszeni czytać książki tylko w formacie Mobi, gdyby to wiedzieli nie kupowaliby Kindle`i. Ale skoro kupują, to wielu wydawców e­‑książek zaczęło robić książki w formacie Mobi, po prostu z chęci zysku. Później, wszyscy inni producenci czytników, widząc, że format Mobi jest na rynku, zaczęli przystosowywać swoje czytniki także dla Mobi, po to, żeby nabywcy ich czytników mogli czytać e­‑książki także i w tym formacie. Dlatego, i tylko dlatego, Mobi jest na wszystkich czytnikach. Co do Kindle`a, to kupują go ludzie nieświadomi jego ograniczeń. Natomiast ci co te ograniczenia znają, czytają na komputerach lub tabletach. Dzięki temu mają dostęp do pełnej oferty e­‑książek na rynku, bez potrzeby dokonywania konwersji o której wadach napisałem powyżej. Poza tym wielu ludzi po prostu nie za bardzo wie jak robi się taką konwersję, ale to akurat może i lepiej.

Jeśli nie czytnik ani smartfon, to co?

E-książki można czytać na ekranie tabletu lub komputera, i to rozwiązanie będzie najlepsze. Potrzebna będzie tylko aplikacja do czytania e­‑książek, a jak już mamy wybierać, to wybierzmy to, co jest najlepsze. Wydawcy książek elektro­nicznych powinni sprawdzać sposób wyświetlania się wy­danych przez nich książek, i niektórzy to robią, w dwóch najpopularniejszych, i najbardziej uznanych na świecie apli­kacjach. Są to, iBooks na tablety i komputery firmy Apple, i Adobe Digital Editions również na komputery firmy Apple oraz wszystkie inne komputery z sytemem operacyjnym Windows. Dobrze jest więc czytać swoje e­‑książki w tych właśnie aplikacjach, bo w nich możemy się spodziewać, że nasza e­‑książka wyświetli się tak, jak zakładał jej wydawca. Pod warunkiem, że wydawca zadał sobie trudu by książkę swoją samemu sprawdzić. Jak powyżej wspomniałem, na świecie jest bardzo dużo źle zrobionych e­‑książek, i nic się z tym nie da zrobić. iBooks jest fabrycznie zainstalowany w pro­duktach firmy Apple i nie jest możliwe, żeby go sobie ściągnąć na urządzenia innych producentów. Natomiast Adobe Digital Editions można pobrać ze strony jego producenta. Jak pobrać tę aplikację jest krok po kroku opisane w moim poradniku pt. "Pobieranie Aplikacji Adobe Digital Editions", który znajduje się w dziale Format EPUB. Jeśli chodzi o tablety, dobrym wy­borem będzie kupno iPada mini. Posiada on ekran o przekąt­nej 20 cm, czyli prawie 8. cali (dokładnie jest to 7,9 cala), dobrze leży w ręku, i oczywiście ma fabrycznie zainstalowaną aplikację iBooks do czytania e­‑książek. Będziemy mieli tablet i czytnik w jednym. Aplikacje te, choć i one nie są pozbawione błędów, są najlepsze ze wszystkich innych do czytania naszych e­‑książek.

Dariusz Bugała

Tę stronę można zapisać na dysku twardym swojego komputera, lub wydrukować na papierze. Źle drukują przeglądarki Firefox i Internet Explorer, a dobrze
Opera i Google Chrome.

Artykuł jest z 15.03.2020 roku. Poprzednie wersje tego arty­kułu zostały przeniesiony do archiwum.