Czy zjedzą nas wilki w lesie?



Kilkadziesiąt lat temu wilki w Polsce były tylko w Biesz­czadach. Obecnie są one nawet w zachodniej Polsce, a nawet przechodzą, czy raczej przepływają, na teren Niemiec. Czy rozmnożenie się wilków jest skutkiem działań, mających na celu takie zastraszenie ludności, żeby ludzie bali się wchodzić do lasu? Odpowiedź brzmi – tak.

Pierwsze przepisy prawne w Polsce dotyczące ochrony wilków, pochodzą z początków lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Wcześniej, wilki były tępione. I słusznie bo, wbrew temu co się dzisiaj ludziom wmawia, wilki są zwierzętami niebezpiecznymi dla człowieka. I jako takie, od zawsze były przez ludzi zabijane. Człowiek jest bardzo atrakcyjnym celem dla wilków, bo znacznie wolniej się porusza, szczególnie dzieci. Nawet uzbrojone oddziały żołnierzy były atakowane przez stada wilków. Podczas I wojny światowej, wojujące na Wschodzie strony zawiązały nawet chwilowy rozejm, żeby pozabijać atakujące ich wilki. Rosjanie strzelali do Niemców, Niemcy do wilków, a wilki rozszarpywały jednych i drugich, totalny chaos. Dopiero jak pozabijano wilki, na powrót zaczę­to strzelać do siebie nawzajem A co dopiero cywile. W amery­kańskim dzienniku "The New York Times" z 19.03.1911 roku, był zamieszczony artykuł pt. "Wilki Zabiły Wesele. Z pośród 120 weselników w azjatyckiej części Rosji tylko dwóch ucie­kło" (ang. "WOLVES KILL BRIDAL PARTY.; Only Two Escape Out of 120 in Asiatic Russia")

Obecnie mamy do czynienia z silnym wilczym-lobby, kórego zadaniem jest nie tylko poprawa wizerunku wilków w świa­domości społecznej, ale i reintrodukcja wilków. Reintrodukcja wilków to po prostu zawilczanie lasów. Wilki są w sztucznych warunkach rozmnażane, i w różnych miejscach, w różnych krajach, wypuszczane po lasach. Całkiem niewykluczone, że wilki z Polski, przedostały się do Niemiec nie wpław, przepły­wając rzekę Odrę, ale… zostały przewiezione samochodami jakichś podejrzanych fundacji proekologicznych.

Wilcze-lobby działa na bardzo wielu płaszczyznach, rządo­wych i pozarządowych, wilki mają dobrą prasę w żydowskich gazetach dla gojów. Wszystko to pod pretekstem ochrony ginących gatunków, ochrony przyrody i bioróżnorodności. No właśnie, bioróżnorodność. Czy to się komuś nie kojarzy z… multikulturowością?

"Wilk to gospodarz i opiekun lasu", "Pomóż wilkom przetrwać w Polsce", "Zaprzyjaźnij się z wilkiem", "Razem pomóżmy wilkom przetrwać", to kilka haseł z polskiej strony organizacji WWF wspierającej ochronę zwierząt. Jest tam nawet coś takiego, co się nazywa "Adoptuj wilka ". Równie dobrze można przytulić do własnej piersi marznącą żmiję, żeby ją ogrzać własnym ciepłem, jak ten chłop z pewnej bajki, którego ta żmija potem jadowicie pokąsała (za St. Bełzą, przy­taczającym przykład ten w swojej książce, która jest do pobra­nia w niniejszej witrynie, w dziale z wydanymi książkami).

W jakim celu jest to podejmowane? Czy nie po to, żeby Polacy szukający schronienia w polskim lesie przed wrogimi nam nachodźcami, byli dziesiątkowani przez watachy wilków?

Można chronić rzadkie gatunki roślin i zwierząt, ale nie wszystkie, wilki należy pozabijać do ostatniej sztuki, bo są niebezpieczne. Od regulowania populacji zwierząt mamy myśliwych, którzy świetnie sobie z tym radzą. A ci którzy podejmują działania sprzyjające wilkom to zwykli dywersanci i sabotażyści, tacy sami jak ci od multi-kulti, tylko działający na innym odcinku.

Dariusz Bugała


Felieton jest z 12.08.2019 r.


13. 08 2019 r. dodano wątek o żmiji.