Dokąd Pan zmierza Panie doktorze Przybył?

Dr Jan Przybył jest teologiem i historykiem, a także bada­czem i znawcą literatury polskiej. Autorem książek i arty­kułów prasowch. Zajmuje się organizowaniem wycieczek na tereny dawnych kresów polskich, gdzie pełni rolę opiekuna, i przewodnika, turystów z Polski. Na różnych kanałach na YouTube można wysłuchać jego wykładów, które są niezwykle ciekawe, w przeciwieństwie do zdjęć i filmów jego autorstwa. Chyba, że kamerę trzyma ktoś inny. Krótko mówiąc dra Przy­była o wiele lepiej jest słuchać, niż oglądać jego autorstwa zdjęcia. Włóżmy to jednak do anegdot związanych z doktorem.

Ważniejsze jest to, o czym dr Jan Przybył mówi. Co jest jego misją?

Doktor swoją uwagę głównie skupia na dawnych kresach polskich. Głównie na tej części dawnych kresów, które obecnie leżą na Ukrainie. Można odnieść wrażenie, że oczkiem w głowie dra jest Kamieniec Podolski, a raczej wzniesiona przez Polaków wielka twierdza w tym mieście. Tam, i do kilku innych miejsc doktor organizuje wycieczki, gdzie ze swadą opowiada o polskiej historii tych miejsc. Zachwala także zmiany na Ukrainie, wysoki standard hoteli, i coraz lepsze drogi, które rzekomo tam powstają.

Z czego wynika miłość dra do kresów, i jego zachwyt dzi­siejszą Ukrainą, państwa z widłami w godle? Skoro wiemy o czym rozprawia doktor, zastanówmy się, o czym on nie mó­wi. Oglądałem wiele jego wykładów na YouTube. Nie zauwa­żyłem, żeby mówił o Polakach zabitych przez Ukraińców na Wołyniu podczas II Wojny Światowej. Nic nie mówi o ukra­ińskich roszczeniach terytorialnych wobec Polski, o szerzącym się na Ukrainie kulcie Bandery. Nic nie mówi, o wrogim nasta­wieniu Ukraińców wobec Polaków, mam tu na myśli tych Ukra­ińców którzy przyjechali do Polski, jak i tych na Ukrainie.

Niewątpliwie dr Przybył rozwija sentymenty do dawnych polskich kresów wśród młodzieży polskiej, i starszych Pola­ków. W jakim celu? Czemu to ma służyć?

Jest inna postać z tytułem naukowym. Niejaki dr. Stanisław Krajski, którego wykłady na YouTube także są niezwykle ciekawe. Jednak bardziej ciekawe jest to, że pewnego razu dr Krajski wyłożył się na kresach mówiąc, że przyjdzie czas, że wyciągniemy rękę po kresy, które w dodatku dostaniemy za darmo, i jak nie będziemy głupi i zagubieni, to zrobimy co trzeba. Jak można się domyślać, wtedy sięgniemy po te kresy. Dr Krajski jakoś nie skupia swojej uwagi na ludności litew­skiej, białoruskiej, i ukraińskiej, która zamieszkuje te tereny, a która zwyczajnie nie lubi Polaków. Zauważył on tylko, że mniejszości w przedwojennej Polsce miały jak w raju. Ale ich wrogość do Polski pominął zupełnym milczeniem W zakoń­czeniu tego felietonu jest link do innego mojego felietonu, gdzie szerzej o tym napisałem. Powiem tylko, że tym wszyst­kim głównym piewcom kresów chodzi o ich przyłączenie do Polski. A to oznacza tylko koszmar walk wewnętrzych w Pol­sce, gdzie my Polacy, będziemy zwalczani w naszym własnym kraju, przez wroga którego będzie niezwykle trudno zwalczać, bo nie będą to umundurowani żołnierze, lecz cywile. Do tego dojdą ogromne obciążenia względem wschodniej dziczy, co do­prowadzi nas do ruiny.

Czy dr Jan Przybył także do tego dąży? Jeśli tak, to czy za­rabia na tym już teraz, czy liczy na jakieś tłuste kąski po przy­łączeniu kresów do Polski?

Czy dr Przybył zdaje sobie sprawę z tego, że rozbudzając sentymenty do dawnych polskich kresów przykłada rękę już nie do sprowadzania Polaków nad krawędź przepaści, ale w jej otchłań?

Sięganie po cudze terytoria, pod pozorem tego, że kiedyś należały do Polski, jest politycznym awanturnictwem, i powin­no być traktowane jako zdrada. A za zdradę jest tylko jedna kara. I to bez względu na to czy ktoś sprowadzi na nas niesz­częście z wyrachowania, czy z głupoty. Trociny we łbie nie będą tutaj żadną okolicznością łagodzącą, tak jak niewiedza, czy zwykła głupota nie zwalniają od odpowiedzialności.

Doktorze Janie Przybył, czy działa Pan z wyrachowania? Czy liczy Pan na dworek w pobliżu Kamieńca Podolskiego? Czy Pan ma z tego jakieś pieniądze? Jakie są Pańskie cele? Jakie są Pańskie intencje? Jeśli żadne z powyższych dociekań Pana nie dotyczą, to do czego Pan zmierza?

Link do mojego felietonu pt. "Oszołomy od kresów czy… bandyci?"

Polecam także inne moje felietony.

Dariusz Bugała