Życie bez gotówki

Felieton ten został napisany na okoliczność żadań wyco­fania z obiegu gotówki, które się nasiliły w związku z fałszywą pandemią koranawirusa w 2020 roku.

Pieniądz to jakiś towar, który ludzie przy obopólnej zgodzie uznają za środek wymiany gospodarczej. Bardzo dawno temu, ludzie wymieniali się wszelkimi towarami, za różne inne to­wary. Pieniądzem wtedy mogło być wszystko, i w zasadzie jest tak do dzisiaj, choć obecnie bezpośrednia wymiana towaru za towar jest stosowana dużo rzadziej.

Bezpośrednia wymiana towarów za towary jest jednak bar­dzo kłopotliwa. Więc ułatwiono ją wyznaczając pewną grupę towarów, które powszechnie były uznane za wartościowe, a jednocześnie były one jednorodne i łatwe do podzielenia. Tymi towarami były zboża, sól, skóry, których wartość wyni­kała z tego, że służyły one do zaspokojenia przez ludzi ich podstawowych potrzeb biolo­gicznych. Można przypuszczać, że żywność była pierwszym pieniądzem wśród ludzi u zarania ludzkich dziejów.

Z czasem rolę pieniądza przypisywano towarom, które nie służyły do bezpośredniego zaspokajania potrzeb biologicz­nych, lecz miały trwałą wartość użytkową. Używano metali, a nawet muszelek pewnych ślimaków. Jednak metale jako pieniądz były najchętniej używane. Ludzie płacili za różne dobra małymi kawałkami złota, srebra, i brązu, którym z bie­giem czasu nadano kształty, jakie mają obecnie. Te małe kawałki metalu to monety. Później ludzie wymyślili banknoty, które były dużo lżejsze od metalowych monet lub sztabek. Ich wartość i ilość opierano o zgromadzone w skarbcach zapasy kruszców.

Złoty i srebrny kruszec zawsze był najlepszym pieniądzem, odkąd ludzie zaczęli go używać w tej roli. Jeśli pieniądz nie był psuty, poprzez zmniejszanie w monetach ilości kruszcu, czy poprzez emito­wanie banknotów w ilościach przewyższających wartość zgro­madzonego kruszcu, to pieniądz taki był najlep­szy.

W tamtych czasach młody człowiek, zaczynając swoją pier­wszą pracę, wiedział jakiej może się spodziewać ceny za chleb, gdy dożyje starości. A co najważniejsze, jego oszczędności nie były pożerane przez inflację.

Dzisiaj nie ma już nigdzie pieniądza opartego o wartość zło­ta. Dzisiejszy pieniądz jest pieniądzem fiducjarnym. Wartość takiego pieniądza wynika tylko z tego, że ludzie myślą, że ten pieniądz ma wartość.

Aczkolwiek nawet i taki pieniądz ma pewną wielką, i nie­podważalną wartość.

Tą wartością jest wolność.

Człowiek posiadający fizyczny pieniądz w swojej kieszeni, to człowiek wolny. Większość ludzi na świecie nie rozumie tego. Nie łączą oni swojej wolności z faktem posiadania fizycznego pieniądza. Ani nie zauważają, że są podejmowane szeroko zakrojone działania, aby nas tej wolności pozbawić, poprzez wyeliminowanie z obiegu gotówki.

W środkach masowego przekazu, przy każdej możliwej okazji jesteśmy odciągani od używania gotówki, a nawet wrogo do niej nastawiani. Wmawia się nam, że obrót gotów­kowy generuje niepotrzebne koszty związane z produkcją pieniędzy, ich przechowywaniem, przewożeniem, przelicza­niem itd. A ostatnio nawet zarzuca się, że na gotówce prze­noszone są koronawirusy, i w ogóle wirusy. Gdyby przyjąć takie kryterium, to należałoby zlikwidować wszystko co ludzie dotykają, wtedy… nie będzie świata. Wrogowie gotówki chwy­tają się nawet najbardziej bzdurnych argumentów, żeby tylko uzasadnić wycofanie jej z obiegu.

Jeśli chodzi o pieniądz elektroniczny, to jesteśmy zachęcani do posługiwania się nim. Te wszystkie ułatwienia dla płatności przy użyciu kart płatniczych i smartfonów, temu właśnie służą. Na marginesie chcę zauważyć, że gdy już nie będzie gotówki, ludzie będą zachęcani do wszczepiania we własne ciała mikroczipów. Dzięki czemu płatności będzie można dokonywać poprzez machnięcie dłonią, nad czytnikiem w ka­sie sklepu, czy w restauracji.

Bardzo wielu ludzi dało sobie wmówić, że ludzie uczciwi nie mają nic do ukrycia. W swojej bezmyślności starają się oni być tak przezroczyści, że nawet nie mają zasłon i firanek w ok­nach. – Ja nie mam nic do ukrycia – beztrosko odpowiadają z wyższością. No cóż, jak tak nie mają nic do ukrycia, to pewnego dnia pójdą nago.

Pieniądz elektroniczny jest szczególnym pieniądzem fidu­cjarnym, bo ludzie myślą, że on nie tylko ma wartość ale, że on istnieje. Nie wiedzą jak bardzo się mylą. Tego pieniądza po prostu nie ma, on fizycznie nie istnieje. Ten pieniądz to tylko impulsy elektryczne na rachunkach w bankowych kompute­rach, które w każdej chwili można wymazać, wyłączyć, tak jak światło w pokoju.

A niech ktoś spróbuje wyłączyć gotówkę w kieszeniach ludzi. Pieniądze prawdziwe, te oparte na wartości kruszcu, czy nawet te fiducjarne banknoty i monety, jeśli są fizycznie w kie­szeniach ludzi, ich wyłączyć nie sposób.

Ponad to, trzeba wiedzieć o tym, że banki mają prawo za­blokowania pieniędzy na rachunku do 72 godzin, i czas ten może być przedłużony na dłuższy okres, jeśli ktoś uzna, że pieniądze są używane w celach przestępczych. Chcesz wy­ciągnąć z banku twoje własne pieniądze, żeby kupić chleb, i nie możesz. Wszystko pod pozorem walki z terroryzmem i przestępczością.

Pomyślmy teraz, jak będzie wyglądało nasze życie, gdy gotówka zostanie wycofana z obiegu, a płacić będziemy tylko pieniądzem elektronicznym.

Przy płatnościach elektronicznych, będzie o nas wiadomo wszystko, nasze preferencje, hobby, styl naszego życia, cho­roby, dosłownie wszystko. Niczego nie ukryjemy, nic nie bę­dzie nasze prywatne, będziemy chcieli zapłacić sąsiadowi za sąsiedzką przysługę, to i to będzie bankom i służbom wia­dome. Będziemy niczym zwierzęta w ZOO, które są obserwo­wane w każdym momencie ich życia.

A jak pożalimy się, że jakiś brudas nas opluł w autobusie, i ktoś doniesie o tym na Policję, to zostaniemy oskarżeni o mowę nienawiści wobec Arabów albo murzynów, bo oni taką mają kulturę, że plują na białych, na chrześcijan szczególnie, a mówienie o tym źle to jest mowa nienawiści wobec nich i ich kultury. A wtedy możemy mieć do trzech dni, a nawet dłużej, zablokowane nasze elektroniczne pieniądze na naszym ra­chunku bankowym, pod pozorem sprawdzenia, czy nie są one używane w celach przestępczych.

Do naszego rachunku bankowego, możemy nie mieć do­stępu znacznie dłużej niż tylko trzy dni. Zresztą nawet trzy dni może być tragedią, jeśli nie mamy zapasów żywności. W do­datku nasz rachunek może być nawet zamknięty, a pieniądze skonfiskowane.

Jeśli jakimś cudem przeżyjemy do następnej wypłaty, to pieniędzy i tak nie zobaczymy, bo żaden bank nie otworzy nam rachunku. Ale gdybyśmy mieli szczęście, i w jakimś banku uda nam się otworzyć rachunek, to nasze kolejne wynagrodzenie od naszego pracodawcy także może być skonfiskowane, albo jakiś dłuższy czas zablokowane.

Możemy stracić pracę, i mieć kłopot ze znalezieniem nowej posady. Gdyby ktoś chciał nam zrobić przysługę, i dać pracę na czarno, to i tak nie będziemy mieć pieniędzy, bo przecież nie będzie w obiegu gotówki. Taki ktoś może dla nas kupić żyw­ność, albo buty, i tymi dobrami nam zapłacić. Ale czynszu to on nam już nie zapłaci, bo sam będzie miał kłopoty. A co z opłatami za wodę, energię, itd? Bardzo szybko staniemy się bezdomni, w dodatku będziemy ścigani przez zdziczałe firmy windykacyjne. Nawet nie będziemy mieć możliwości znale­zienia resztek jedzenia w śmietnikach, bo te już dzisiaj są za­mykane na klucz.

Pomyśli sobie ktoś, że to niemożliwe. Ależ możliwe. A może być jeszcze inaczej. Załóżmy, że to nie my, ale nasz dobry stary znajomy miał takie kłopoty, i zwyczajnie się nam pożalił. Kupiliśmy jemu jedzenie, czy nawet namiot, śpiwór, plecak, i buty. Ale na nasze nieszczęście ktoś był tego świadkiem. I następnego dnia nasze konto jest zablokowane, bo poma­gając naszemu staremu dobremu znajomemu, wspieraliśmy krzewienie mowy nienawiści.

Natomiast gdyby gotówka była w obiegu w opisywanej powyżej sytuacji, to mielibyśmy dużo większe szanse, żeby przetrwać antynarodowe działania rządu. Mając trochę go­tówki w domu, będziemy mieć środki na własne utrzymanie. Możemy pójść do pracy na czarno, i dostać pieniądze do ręki, dzięki czemu będziemy mogli opłacić czynsz i inne opłaty, kupić sobie jedzenie, i nikt tego nie będzie kontrolował.

Gotówka, czyli fizyczny pieniądz w ręku, jest gwarantem naszej wolności. Wolność ta polega na tym, że możemy sobie kupić to, co się nam podoba, gdzie chcemy, i kiedy chcemy. Możemy mówić, i robić, to co się nam podoba. Gotówka to nie żarówka, nie da się jej wyłączyć. Nawet jeśli gotówką jest pieniądz bez oparcia w złocie, to i tak ma on tę wartość, że można go schować do własnej kieszeni.

Polecam także inne moje felietony.

Dariusz Bugała

Felieton jest z 26.03.2020 r.

27.03.2020 r. dodano wątek dotyczący koronawirusa.