Książka, nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzenia
Ignacy Krasiński

Wydawca Wspiera Format ePub
Najlepszy Do Tworzenia Książek Elektronicznych

Książka tradycyjna czy elektroniczna?


Nie ulega najmniejszej wątpliwości że tradycyjna papiero­wa książka jest najlepsza. I żaden ekran tego nie zmieni.

Jest jednak kilka rzeczy, w których książka elektroniczna, z angielska nazywana e-bookiem, a po polsku e-książką, ma pewne zalety. Pierwszą rzeczą jest to, że książkę taką można samemu wydać, nie ponosząc żadnych kosztów. Wydanie książki tradycyjnej zawsze związane jest z kosztami, które trzeba ponieść, a na to nie każdy ma pieniądze. Trzeba mieć tylko prawa do danej książki (chyba że książka jest w domenie publicznej, wtedy książkę taką może wydać każdy, kto tylko ma na to ochotę), i znajomość standardów HTML, CSS i EPUB. Gdyby nie było możliwości wydania książki w formie elektro­nicznej, to pewnie wiele książek nigdy by się nie ukazało. Drugą rzeczą jest to, że e-książek które są niepoprawne politycznie, trudno jest zakazać czy spalić na stosie, bo e-książka nie ma nakładu, który można by skonfiskować i zniszczyć. E-książka którą wydawca zezwolił kopiować, może być powielana przez internautów w nieskończoność, nikt tego nie zatrzyma. Trzecią rzeczą jest to, że gdy w księgarniach wyczerpie się nakład papierowy jakiejś książki, a książka ta była wydana także i w wersji elektronicznej, to jest ona stale dostępna. Jak to mówią, lepszy rydz niż nic. Kolejną i ostatnią rzeczą jest to, że czytelnik może wziąść ze sobą w podróż całkiem pokaźny księgozbiór, do całkiem małego bagażu. I to są wszystkie zalety książek elektronicznych.

Książka elektroniczna jest alternatywą, gdy z powyżej opi­sanych powodów, nie można skorzystać z książki tradycyjnej, namacalnej i pachnącej, w jej papierowej szeleszczącej formie. Stare książki papierowe, dotykane przez wiele rąk i czytane przez wiele oczu, są niemymi świadkami mijającego czasu, mają własną przeszłość, zapach, i ducha. Czy e-książka ma własnego ducha? Być może. Pośród książek drukowanych bywają książki bardzo rzadko spotykane, nazywane białymi krukami. Natomiast pośród e-książek, białe kruki nie istnieją, sam charakter książki elektronicznej wyklucza istnienie bia­łych kruków wśród e-książek. Ewidentnie książka elektro­niczna jest tylko w zastępstwie królowej, która gdzieś się chwilowo zapodziała. Na szczęście z każdym kolejnym rokiem, jest zastępstwem coraz lepiej wyglądającym.

E-książki można czytać na ekranach specjalnie dla nich przeznaczonych czytników, a także na smartfonach, tabletach, przenośnych i stacjonarnych komputerach. Niełatwo jest powiedzieć które z urządzeń do czytania e-książek są najlepsze. Najlepsze dla naszych oczu, to te, które mają ekrany wykonane w technologii elektronicznego papieru, choć wyświetlają one zazwyczaj czarno-biały obraz. Ekrany te są czasami mylnie nazywane e-atramentem lub z angielska e-ink. E-Ink jest jednak tylko nazwą jednej z firm, produkujących ekrany tego rodzaju. W ekrany takie wyposażone są jedynie czytniki książek elektronicznych. Nawiasem mówiąc, jest to najlepszy producent czarno-białych ekranów w tech­nologii e-papieru (firma E-Ink produkuje także e-papierowe ekrany trójkolorowe, do wyświetlania cen w sklepach, z białym, czarnym, i jakimś dowolnie wybranym, przez zamawiającego takie ekrany kupca, barwnikiem. Ekrany te całkiem dobrze wyglądają. Ponad to, E-ink pracuje nad wielobarwnymi ekra­nami e-papierowymi, niestety nie są one jeszcze dość dobre).

Niektóre ekrany e-papierowe są podświetlane od spodu badź oświetlane od góry diodami, wtedy ekran taki może męczyć i niszczyć oczy podobnie jak ekran LCD. Przy zakupie czytnika należy się upewnić czy czytnik posiada wbudowane oświetlenie ekranu, a jeśli tak, to czy jest możliwość jego wyłączenia. Z oświetlenia ekranu najlepiej jest korzystać jak najrzadziej, a załączać je tylko wtedy gdy jest bezwzględna konieczność. Tekst na czytniku powinno się czytać w dobrym oświetleniu zastanym, tak samo jak papierową książkę. Zresztą, treść na ekranach e-papierowych zawsze wygląda najlepiej w dobrym oświetleniu słonecznym, lub sztucznym (oczywiście jeśli do żyrandola wkręcone są normalne żarówki, a nie energooszczędne świetlówki), co zresztą można samemu sprawdzić. Przy dłuższym czytaniu, co jakiś czas, należy dać odpocząć oczom, i popatrzeć przez kilka minut w dal. Czytanie w tramwaju dobrze wygląda tylko w re­klamach czytników e-książek, niewątpliwie jest to najgorszy sposób na czytanie książek nie tylko elektronicznych, ale i tra­dycyjnych.

Ekrany e-papierowe są coraz nowocześniejsze, i coraz lepsze. Obecnie najlepszymi ekranami dla czytników e-książek (stan na rok 2017) są ekrany E-ink Carta firmy E-Ink, oczywiście są one wykonane w technologii e-papieru. Dają najpiękniejszy, najlepszy i najostrzejszy obraz, spośród wszystkich czarno-białych e-papierów. Pojawienie się barw­nych ekranów e-papierowych takiej klasy jak czarno-białe E-ink Carta prawdopodobnie jest kwestią czasu, co prawda nie wiadomo tylko jak długiego czasu. Natomiast ci co godzi­nami siedzą przed monitorami komputerów, będą się rozpły­wali w pochwałach, gdy będą mogli kupić barwne monitory (albo telewizory) e-papierowe o jakości super amoled w rozdzielczości przynajmniej 4K.


Formaty Książek Elektronicznych


E-książka jest zbiorem powiązanych ze sobą w jedną całość dokumentów elektronicznych za pomocą systemu nawiga­cyjnego, i posiadającym spis treści. Zbiory takich dokumen­tów bywają w rozmaitych formatach. Najpopularniejsze obecnie formaty to EPUB oraz format PDF, i niestety Mobi. A "niestety" dlatego, bo MOBI nie jest formatem trans­parentnym.

Nazwa EPUB jest skrótem od angielskich słów electronic publication, co znaczy po polsku elektroniczna publikacja. EPUB istnieje od roku 2007, a jego twórcą było Między­narodowe Forum Publikacji Elektronicznych – IDPF (Interna­tional Digital Publication Forum). Jest to otwarty format do publikowania książek elektronicznych. W styczniu 2017 roku organizacja W3C, w atmosferze gorących protestów, przejęła ten format od IDPF. A samo IDPF, wchłonięte przez W3C, przestało istnieć. Oby się nie okazało z czasem, że było to wrogie przejęcie, które zepsuje ten format.

Określenie "otwarty format" oznacza że dany format, czyli rodzaj plików elektronicznych, ma jawną i ogólnie dostępną strukturę, która nie jest zastrzeżona tajemnicami handlo­wymi, czy patentami, i tym podobnymi rzeczami. Aczkolwiek może być czasami sprecyzowany sposób, czy też ramy, użycia danego formatu otwartego w domenie publicznej.

EPUB jest standardem, którego ostatnia wersja nosi oznaczenie 3.1. Poprzednie wersje formatu EPUB nie są już rozwijane ani wspierane. Pierwszymi dwiema wersjami są: EPUB 2.0, i EPUB 2.0.1. Kolejnymi trzema wersjami są: EPUB 3.0, EPUB 3.0.1. oraz najnowszy EPUB 3.1. Wszystkie one są oparte na języku XHTML. Trzy ostatnie wersje posiadają przy­jemniejszą, bo krótszą, deklarację HTML 5.

Rozmaite wersje języków HTML jak i XHTML, zostały opracowane przez organizację W3C, która jest wiodącą z pośród kilku organizacji zajmujących się standaryzacją norm internetowych. W EPUB dodatkowo są użyte także inne opracowania W3C, takie jak CSS, czy SVG.

Ogólniej i prościej rzecz ujmując, dwie pierwsze wersje to EPUB 2, a trzy ostatnie wersje to EPUB 3. Różnice pomiędzy "dwójką" a "trójką" są znaczne. EPUB 3 może zawierać wideo, audio oraz być interaktywny tak samo jak nowoczesne strony internetowe otwierane w najnowszych przeglądarkach, czego EPUB 2 nie posiada. Obecnie coraz więcej książek jest wydawanych w formacie EPUB 3. Dzisiaj już chyba mało kto używa EPUB 2. Miejmy nadzieję że na czytnikach będzie można zawsze czytać starsze książki wydane w formacie EPUB 2, jak i nowsze wydane w formacie EPUB 3. Z uwagi na to że tekst może być dowolnie powiększany, lub pomniejszany, w zależności od potrzeb czytelnika, ilość stron się zwiększa lub zmniejsza. Z tego powodu e-książki mają nienumerowane stronice. EPUB jest formatem dopraco­wanym, przejrzystym, dającym pełną kontrolę nad całym procesem tworzenia e-książki. Efekt końcowy, czyli e-książka w formacie EPUB, jest zawsze w pełni zgodny z zamierzeniami autora i wydawcy. Znaczy to po prostu że czytelnik otrzymuje dokładnie to, co wydawca i autor chcieli żeby otrzymał. Oczywiście pod warunkiem że książka była opracowana w edytorze kodów źródłowych, a nie w zwykłych edytorach tekstowych, czy jakichś aplikacjach do tworzenia ebooków "na skróty". Trzeba jednak mieć świadomość i tego, że nawet najlepiej zrobiona książka, może być zepsuta, przez informatyków zatrudnionych w internetowych księgarniach e-książek (problem ten jest szerzej opisany w książce pt. "Brudne Sztuczki | Za Kulisami Księgarni Kobo", do pobrania w tej witrynie).

Natomiast PDF jest bardzo dobry dla książek z rysunkami technicznymi i tym podobnymi rzeczami. PDF może mieć numerowane stronice, można go sobie ładnie wydrukować, i choć książki w formacie EPUB na niektórych aplikacjach tak­że można sobie wydrukować, np. EPUB File Reader posiada możliwość drukowania. To jednak lepiej wydrukować sobie książkę z formatu PDF, jeśli w tym formacie jest ona dostępna. Niektóre osoby mają czasami potrzebę wykonania wydruku całości lub części książki, wtedy PDF jest naj­odpowiedniejszy. PDF zdecydowanie nie nadaje się na czytniki, bo nie na czytniki był on projektowany, tylko na duże ekrany, czyli ekrany komputerów. I nie ma co na siłę wciskać PDF-a do czytników, bo zawsze będzie to miało zły wygląd, i nie pomogą tu żadne reflowy. Najmniejsze ekrany na których można już w miarę przyzwoicie czytać PDF-a, to są ekrany o przekątnej co najmniej 10-ciu cali, a więc tablety, ale już nie smartfony, których ekrany mają przekątne poniżej 10-ciu cali. Co jest na mały ekran to jest na mały, a co na duży to na duży, i tyle. Piękne e-książki oraz inne dokumenty w PDF, można utworzyć przy wykorzystaniu LaTeX-a (nazwę LaTeX popraw­nie wymawia się jako latech).

W przypadku formatu Mobi, to prawdopodobnie tak jak i EPUB, opiera się on o język (X)HTML. Właścicielem Mobi jest Amazon (prawdopodobnie największy na świecie sklep internetowy, sprzedający także książki i czytniki e-książek pod nazwą Kindle). Mobi jest podobno formatem otwartym, ale konia z rzędem temu komu się uda znaleźć w internecie specyfikację tego formatu. Bardzo możliwe że format Mobi jest po prostu gorszy od formatu EPUB, i dlatego Amazon nie podaje do publicznej wiadomości specyfikacji tego formatu, żeby nie było widać jego wad na tle formatu EPUB. Z tego to powodu nie można zrobić książki w formacie Mobi, tak jak się to robi w formacie EPUB. Aby uzyskać książkę w formacie Mobi to trzeba ją z jakiegoś innego formatu, na przykład z EPUB, przekonwertować do formatu Mobi, przy użyciu konwerterów. Niestety nad konwersją nie ma stuprocentowej kontroli, więc może się zdarzyć że książka w formacie Mobi nie będzie w pełni zgodna z zamierzeniami jej twórcy. Jest to bardzo duża wada, która prawdopodobnie pogrzebie ten format. Aczkolwiek producenci czytników e-książek umożliwiają w swoich czytnikach odczytywanie treści w formacie Mobi, a zatem specyfikację Mobi skądś biorą. Na jakich zasa­dach oni tę specyfikację otrzymują nie wiadomo. Być może nie wolno im nikomu tej specyfikacji pokazywać. W przeciwnym razie szybko pojawiłaby się ona w internecie, a tak przecież nie jest. Nie mniej większość zainteresowanych nie ma dostępu do tajemnic Mobi, w prze­ciwieństwie do formatu EPUB, którego wszystkie tajemnice są łatwo dostępne tutaj wprost na wyciągnięcie ręki.


Jaki format i czytnik e-książek wybrać?


Amazon wypowiedział kiedyś wojnę formatowi EPUB, i wojna ta trwa do dziś. Wszystko wskazuje na to że Amazon wojnę tę przegra, i będzie sam sobie winien. O wyższości formatów EPUB 2 i 3 nad formatem Mobi była już mowa, więc pozostaje sprawa czytnika. Czytniki Kindle Amazonu (za jednym wyjątkiem, który w dodatku nie jest czytnikiem a tabletem) nie obsługują formatu EPUB. Czytelnik który zakupi czytnik Kindle, dość drogi jakby nie było, ma moż­liwość czytania na nim książek tylko w formacie Mobi oraz w kilku innych formatach, które raczej nie są spotykane w księgarniach. W księgarniach są zazwyczaj e-książki tylko w trzech formatach: EPUB, PDF, i Mobi. Jeśli odjąć format PDF, który na czytniki się nie nadaje, bo jest za duży, i for­maty w których e-książek zazwyczaj nie ma w księgarniach, to wtedy wychodzi na to, że posiadacz Kindle`a jest pozbawiony bardzo szerokiej oferty książek wydanych w formacie EPUB 2 i 3. A nie każda książka przecież jest wydana w Mobi. Jedne książki są wydane tylko w Mobi, inne tylko w EPUB, a jeszcze inne są wydane, i w Mobi, i w EPUB. Jest różnie. Poza tym jest jeszcze coś, co dyskwalifikuje nie tylko Kindle, ale i cały Amazon. Tym czymś jest możliwość wymiany zniszczonego z własnej winy Kindle`a na nowy egzemplarz. Jeśli posiadacz Kindle`a zepsuje go, to Amazon bezpłatnie wymieni go na nowy egzemplarz. Jedyny koszt jaki trzeba ponieść to koszt wysyłki zepsutego Kindle`a do Amazonu, co później jest zwracane przez Amazon. Kto za to wszystko płaci?

Każdemu może się przytrafić to że zniszczy sobie, przez nieuwagę czy zapomnienie, jakąś rzecz. Czasami ponosimy w życiu jakieś straty. Ale to nie znaczy że inni mają za to płacić. Chora i demoralizująca polityka Amazonu, kreuje nieodpowiedzialnych osobników kosztem wszystkich swoich klientów. Amazon chyba nie pokrywa z własnej kieszeni kosztów wymiany zepsutych czytników na nowe. Ciekaw jestem o ile tańsze byłyby czytniki Kindle, gdyby ich posiadacze sami musieli ponosić koszty swojej nieuwagi. Amazon uczy ludzi nieodpowiedzialności za swoje zacho­wania, i niedbałego obchodzenia się z przedmiotami. Poza tym co się dzieje z tymi czytnikami które przychodzą uszkodzone od klientów? Jaką pewność mogą mieć klienci płacący za nowe czytniki Kindle, że są to czytniki nowe, a nie zrepe­rowane po kimś?

Więc jaki czytnik kupić? Najlepiej żaden. Przereklamowane czytniki Kindle nie obsługują formatu Epub. A tak w ogóle, to te wszystkie czytniki, i ich oprogramowania, są niedopraco­wane, i bardzo często są zwyczajnie brzydkie.

Czytnikiem idealnym będzie taki czytnik który będzie miał ekran dotykowy, ale kartki będzie się przewracać przy użyciu dwóch, zdublowanych po obu bokach ekranu klawiszy. Układ taki jest najlepszy, bo czytnik najczęściej trzyma się jedną ręką, i kartki najwygodniej jest przewracać naciskając sto­sowny klawisz kciukiem. Najładniejsze i najlepiej dopasowane do ręki klawisze miał Kindle Classic z ekranem e-papierowym pierwszej generacji. Cała reszta operacji powinna być robiona dotykowo na ekranie. Czytnik idealny powinien mieć łatwo wymienialną, pasującą do wszystkich czytników danego pro­ducenta (a najlepiej różnych producentów), baterię litowo-polimerową, o przyjemnej dla ucha nazwie, np. ebook-power number 1 (kiedyś był Kodak number one, ale to całkiem inna bajka). Te wszystkie różne baterie (za wyjątkiem dużych i małych paluszków) mają zdecydowanie za trudne nazwy do zapamiętania. Oprócz powyższego, wewnątrz, powinno być jeszcze dodatkowe gniazdo na kartę SD o dużej pojemności. Naturalnie gniazdo to, także powinno być łatwo dostępne. Oprogramowanie czytnika powinno mieć pełne, uaktualniane co roku pełne tablice Unikodu. Obsługę SVG, MathML, ChemML. I obsługę fontów wbudowanych przez wydawców do e-książek.

– To jak to Mobi jest takie złe, to dlaczego ono jest na wszystkich czytnikach? – zapyta ktoś.

Na tak postawione pytanie można łatwo i zgodnie z prawdą odpowiedzieć następująco. W Amazonie ludzie robią rozmaite zakupy i Amazonowi łatwo jest tym ludziom podsunąć ofertę ze swoimi czytnikami, które mają przyjemny wygląd, i ludzie to kupują, bo się nie znają. Nie wiedzą że z tymi czytnikami mają ograniczony dostęp do oferty e-książek, bo Amazon dyskryminuje formaty EPUB 2 i 3 na rzecz swojego własnego, acz niepewnego, formatu Mobi. Większość z nich nie wie, że będą zmuszeni czytać książki tylko w formacie Mobi, gdyby to wiedzieli nie kupowaliby Kindle`i. Ale skoro kupują, to wielu wydawców e-książek zaczęło robić książki w formacie Mobi. Niektórzy z tych wydawców dobrze wiedzieli że z tym for­matem jest coś nie tak, ale z chęci zysku robili książki także i w tym formacie. Później wszyscy inni producenci czytników, widząc że format Mobi jest na rynku, zaczęli przystosowywać swoje czytniki także dla Mobi, po to żeby nabywcy ich czytników mogli czytać e-książki we wszystkich najpopu­larniejszych formatach. Dlatego, i tylko dlatego, Mobi jest na wszystkich czytnikach. Co do Kindle`a, to kupują go ludzie nieświadomi jego ograniczeń. Natomiast ci co te ograniczenia znają, kupują czytniki inne niż Kindle. Dzięki temu mają dostęp do pełnej oferty e-książek na rynku, bez potrzeby dokonywania konwersji o której wadach napisałem powyżej. Poza tym wielu ludzi po prostu nie za bardzo wie jak robi się taką konwersję, ale to akurat może i lepiej.


A co jeśli nie mamy czytnika e-książek?


E-książki można czytać także na ekranie komputera, oczywiście lepiej by było dla naszych oczu, jeśli czytamy na czytniku z ekranem e-papierowym, o czym pisałem powyżej. Ale jeśli ktoś posiada komputer, to najlepiej jest czytać właśnie na komputerze, trzeba go tylko wyposażyć w odpo­wiedni program do czytania elektronicznych książek. Naj­lepszy jest Adobe Digital Editions. Z pozostałych programów, których jest co najmniej kilkanaście, nie warto korzystać. Różnie one działają. Dotyczy to także czytników, które wyświetlają tekst tak jak się to ich producentom podobało, wydawcy książek nie są w stanie tutaj nic zrobić. Nawet najlepiej wykonana książka w formacie EPUB, w zgodzie ze standardami Orga­nizacji IDPF i W3C, może być tak wyświe­tlana przez rozmaite aplikacje, że wydawca może tylko ręce załamać.

Osobom mniej zorientowanym, a dopiero chcącym poznać strukturę formatu EPUB, podpowiem jak podejrzeć w środku książkę w formacie EPUB. Trzeba posiadać na własnym komputerze jakąś książkę w tym formacie. Następnie trzeba sobie zrobić kopię tej książki, to na wypadek gdy coś przez nieuwagę zostanie popsute w kodzie, kopię można zawsze wyrzucić do kosza. A zatem jak już mamy kopię, to na tę kopię należy najechać myszką i kliknąć najpierw lewym, a potem prawym przyciskiem myszki. Wtedy pokaże się okno z roz­maitymi opcjami, pośród nich będzie opcja zmień nazwę. Po kliknięciu na zmień nazwę, trzeba usunąć słowo .epub i w to samo miejsce wstawić słowo .zip, proszę pamiętać o kropce przed słowami .epub i .zip, kropka zostaje. Kliknąć lewym przyciskiem myszy gdzieś z boku, pojawi się wtedy okno z napisem „Jeśli zmienisz rozszerzenie nazwy pliku, plik może stać się niezdatny do użytku”. Trzeba kliknąć na tak, wtedy plik przyjmie postać pliku zip, który trzeba dwukrotnie kliknąć (jeszcze zależy jak kto ma kliknięcia myszy usta­wione), i można buszować w strukturze kontenera zip jakim w rzeczy samej jest EPUB. Będą się tam wyświetlały różne rzeczy, pomiędzy nimi będzie folder o nazwie OEBPS (Open eBook Publication Structure), a w nim między innymi, folder z poszczególnymi stronami książki. Trzeba wybrać sobie jakąś stronę i ją otworzyć, a następnie kliknąć ją prawym przy­ciskiem myszy, wtedy pojawi się okno z różnymi opcjami, gdzie trzeba kliknąć opcję pokaż źródło, i wtedy pokaże się kod źródłowy danej strony w postaci dokumentu (X)HTML tak jak go twórca książki, czy wydawca, utworzył. Można także, a nawet należy, kliknąć folder z napisem Styles, a tam klikać to co się tam znajduje, na pewno będą to arkusze styli z angielska i w skrócie nazywanych CSS-ami. Powyższe jest przydatne dla osób które chciałyby zobaczyć jak taka książka w ePubie wygląda od środka, co może być wstępem do pięknej przygody z (X)HTML-em i CSS-ami. W internecie jest bardzo dobra, a nawet powiedziałbym świetnie zrobiona, strona do nauki HTML-a i CSS-ów o nazwie webkod.pl. Godna uwagi jest także strona kurshtml.edu.pl. Z zagranicznych stron jest bardzo dobra strona o nazwie css-tricks.com, czy strona caniuse.com. Bardzo ciekawymi osobami w internecie, jeśli chodzi o te rzeczy, są Lea Verou, czy Chris Coyier z css-tricks.com. Są także inne polsko i obcojęzyczne strony oraz rozmaite książki poświęcone tym zagadnieniom.

Dariusz Bugała


Artykuł jest z 28 Grudnia 2017 r. Poprzedni artykuł o takim samym tytule z 26 Lutego 2016 r. został przeniesiony do archiwum, z uwagi na nieaktualną już treść.


Powrót do góry strony.

Ta strona zamiast ciasteczek używa obrazków śledzących Piwik, zobacz Politykę prywatności.

Copywrite © Dariusz Bugała 2015 – 2018