Książka, nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzenia
Ignacy Krasiński

Wydawca Wspiera Format ePub
Najlepszy Do Tworzenia Książek Elektronicznych

Zabić Kindle


Od 2010 roku działa w internecie serwis o nazwie swiatczytnikow.pl czyli po prostu Świat Czytników. Serwis ten prowadzi Robert Drózd, do którego zresztą serwis ten należy. W podtytule strony możemy przeczytać że jest tam wszystko o czytnikach e-booków, książkach elektronicznych i Kindle w Polsce. Twórca tego serwisu chwali się że mie­sięcznie ma sto tysięcy wejść na swoją stronę. Czyli że strona jest popularna. Sprawdźmy zatem cóż to takiego Robert Drózd robi na tej stronie, a przede wszystkim czym jest ta strona i czemu ona służy.

Strona ta służy wspieraniu w Polsce czytelnictwa na elektronicznych czytnikach, pod warunkiem że czytnikiem tym będzie oczywiście czytnik Kindle, sprzedawany przez firmę o nazwie Amazon. Amazon to taki duży, nawet bardzo duży, jeśli nie największy na świecie, sklep internetowy. Amazon ów ma swój własny format do tworzenia ebooków o nazwie Mobi, i swoje własne czytniki o nazwie Kindle, które książki w takim formacie czytają, owe Kindle można kupić w Amazonie. Niestety polityka Amazonu jest mocno podejrzana, a Kindle jest tej polityki elementem, który to element Robert Drózd ochoczo promuje w Polsce, skutkiem czego czytelnicy kupują towar gorszy, towar ułomny, czyli Kindle. Dlaczego gorszy? Bo na Kindle`u czytelnik może czytać książki tylko w jednym z trzech najpopularniejszych formatów – w Mobi. Książek zrobionych w ePubie na Kindle`ach się nie poczyta. Amazon celowo pozbawia posiadaczy czytników Kindle bardzo bogatej oferty książek wydanych w formatach ePub 2 i ePub 3. Natomiast wszyscy inni producenci czytników e-książek, czy e-booków jak kto woli, umożliwiają czytelnikom czytanie książek we wszystkich trzech podstawowych formatach, czyli w obu ePubach i w Mobi. Jeden tylko Kindle, Kindle Fire, który raczej nie jest czytnikiem a tabletem, obsługuje ePuba. Gwoli ścisłości należy dodać że wszystkie czytniki, włącznie z Kindle`ami, posiadają wiele innych formatów, z których chyba mało kto korzysta, bo ebooki w księgarniach są zawyczaj w którymś z tych trzech najpopularniejszych formatów, które nieco wyżej wymieniłem (w zasadzie to tych najpopularniejszych formatów jest cztery, bo jest jeszcze format Pdf, który nadaje się na tablety i komputery, gdzie jest często używany, ale już nie na czytniki, więc w rozważaniach dotyczących czytników format ten pomijam). Dlaczego Amazon dyskryminuje ePuba? Z powodów monopolistycznych, i chyba nie tylko. Amazon ma własną księgarnię w której wszystkie ebooki jakie widziałem, są opisane jako Kindle Edition, czyli w formacie Mobi. Amazon ani nie prowadzi sprzedaży książek w formacie ePub, ani na jego czytnikach Kindle, nie można takich książek przeczytać. Oczywiście nasz Robert Drózd ochoczo staje w obronie Amazonu, i mówi że Amazon ma prawo taką politykę prowadzić. A jak tak, to ja z kolei, mam prawo powiedzieć że Amazon prowadzi politykę nieprzyjazną czytelnikom a Robert Drózd tę politykę z jakiegoś tajemniczego powodu wspiera. Inaczej się rzecz ma z konkurencją Amazonu, czyli z resztą świata. Taka firma Kobo, która posiada bardzo dużą księgarnię ebooków, wspiera dla odmiany książki tylko w formacie ePub 2 i ePub 3, książek w formacie Mobi tam nie kupisz. Ale już inaczej rzecz się ma z czytnikami tej firmy, bo czytniki Kobo czytają format Mobi. A zatem firma Kobo, choć w swojej księgarni nie prowadzi książek w formacie Mobi, to jednak umożliwia na swoich czytnikach czytanie książek w każdym z trzech najpopularniejszych formatów, nie pozbawia czytelników żadnej oferty. Tak samo jak z Kobo, rzecz się ma z pozostałymi producentami czytników, oni także, w przeciwieństwie do Amazonu, nikogo nie faworyzują, a czytelnicy mogą na ich czytnikach czytać wszystko. Jeśli ktoś sobie kupił książki w formacie Mobi w Amazonie, a potem gdzieś indziej książki w formacie ePub, to może je sobie wszystkie czytać jak leci bez żadnych kłopotów na czytnikach Kobo, Onyx i wszelkich innych, tylko nie na Kindle`ach. I co na to nasz miłośnik Kindle`i Robert Drózd. Otóż nasz koleżka ten, mydli nam oczy jakimiś konwersjami. Masz ePuba? To wrzuć go do Calibre, albo do KindleGen, i przekonwertuj do Mobi – mówi człowiek ten. A ja się pytam. To ja kupiłem Kindle`a i muszę cudować z jakimiś konwersjami, gdy inni, ci którzy nie mają Kindle`i tylko jakieś inne czytniki, nie zawracają sobie tym głowy w ogóle, wcale nie zwracają uwagi na to w jakim formacie książki im się otwierają. Nie muszą. Czytają i już. Dlaczego ja tak nie mogę? Ano nie mogę bo posłuchałem kiedyś Drózda, żeby kupić sobie Kindle`a.

Drózd stara się wywrzeć na czytelnikach przekonanie że konwersja jest czymś naturalnym, bez czego nie można się obyć, tak jak nie można się obyć bez powietrza do oddychania. Gdy tymczasem konwersja to nic innego jak dostosowywanie danej rzeczy, w tym wypadku książki w formacie ePub, do czegoś co jest uboższe o jakieś możliwości, czyli do Kindla który nie umie czytać ePub-a. Drózd z ułomności Kindle`a robi rzecz atrakcyjną i mówi wszystkim jakie to fajne – o proszę, można nawet przekonwertować. Popatrzcie na tego faceta ze złamaną nogą jak ładnie chodzi o kulach które sobie przekonwertował w KindleGen – mówi nam Drózd – a wszyscy z zachwytem łapią się za pałki, którymi walą się po nogach, żeby zaraz potem złamane kulasy przekonwertować sobie w KindleGen, czy w Calibre. Za to co Drózd od lat robi, będą go w piekle diabli w gorącej smole gotować tak długo, aż nie przeczyta od dechy do dechy książki w ePubie… na Kindlu, i to bez konwersji. Dusza ta od dawna jest już stracona.

Gdy kupowałem mojego Kindle`a kilka lat temu, to nie orientowałem się w ogóle w materii elektronicznych książek, ani nawet nie wiedziałem że będę wydawcą takich książek. Natomiast w internecie był już Robert Drózd, który wpuszczał kogo się dało w maliny, czyli w Kindle. Ja też jestem taki wpuszczony w Kindle`a przez Drózda, ale przyszedł czas zemsty na Dróździe, stąd ten artykuł. Przy okazji mogę przestrzec tych którzy, powodowani podszeptami Drózda, chcieliby sobie kupić poprawny politycznie czytnik, by Kindle`i nie kupowali, niech sobie kupią coś innego, coś lepszego, wybór jest duży. Powiem tak, gdybym wtedy miał dzisiejszą swoją wiedzę, to nigdy bym się nie sugerował tym co Robert Drózd mówi, i nie kupiłbym Kindle`a. Dzisiaj nasz bohater rozgłasza wszem i wobec że w Polsce około 80% czytelników e-książek czyta swoje książki na Kindle`ach. A ja mam kolejne pytanie. Ilu z nich jest niezadowolonych ze swoich Kindle`i, bo widzą że użytkownicy innych czytników czytają co chcą bez żadnych tam dziwactw, jakimi są konwersje ePub-u do Mobi. Sam Drózd zapytał mnie dlaczego porzucając format Mobi pozbawiam mojej oferty wydawniczej 80% czytelników którzy posiadają Kindle. No to ja zapytałem Drózda dlaczego Amazon pozbawia 80% czytelników ebooków w Polsce, nie tylko polskiej, ale i całej, bogatej światowej oferty wydawniczej w formacie ePub. Ponadto wyjaśniłem jemu, że posiadacze Kindle`i mogą czytać wydane przeze mnie książki na komputerach przy użyciu programu Adobe Digital Editions, bo prawie wszyscy z nich mają komputery czy tablety z dostępem do internetu, a zatem wcale ich nie pozbawiam mojej oferty wydawniczej. Drózd był także ciekaw dlaczego porzuciłem format Mobi oraz napisał mi że chętnie by zobaczył przykład źle działającego formatu Mobi. Miałem taki przykład, gdzie w jednej z wydanych przeze mnie książek w formacie Mobi nie działało hiperłącze, które miało przekierować czytelnika do Wikipedii. Na początku mojej wydawniczej działalności książki wydawałem w trzech formatach: Pdf, ePub, i Mobi. Łącze to działało w Pdf-ie i w ePub-ie, ale nie w Mobi, choć była to jedna i ta sama książka przekonwertowana z ePub do Mobi i Pdf. Jaka była przyczyna nie było wiadomo, ani nie było jak tego sprawdzić bo format Amazonu, czyli Mobi, z jakiegoś powodu jest formatem zamkniętym. W moim artykule pt."Książka trady­cyjna czy elektroniczna", który znajduje się obok niniejszego artykułu na tej samej stronie w dziale Format ePub, wyraziłem podejrzenie że format Mobi jest w czymś gorszy od Formatu ePub i dlatego Amazon utrudnia to, by ten format od środka zobaczyć. Co format Mobi ma w swoim środku, nie da się tak łatwo zobaczyć, jak to ma miejsce w ePubie. Pomyślałem sobie więc wtedy: a do diabła z takim formatem w którym nie widzę co się dzieje, i nie mam na nic wpływu. I od tego czasu nie robię już książek w Mobi, tylko w najnowszym ePub-ie 3 i Pdf-ach. Oczywiście dla posiadaczy Kindle`i, a szczególnie dla ich oczu, byłoby lepiej gdyby wydane przeze mnie książki oraz inne ePub-y czytali na e-papierowych ekranach ich Kindle`i. Ale cóż ja poradzę, winy mojej tutaj nie ma, posiadacze Kindle`i mogą mieć pretensje tylko i wyłącznie do Amazonu za jego politykę i Roberta Drózda który ich w te Kindle wpuścił. Chciałem posłać Drózdowi tę książkę w formacie Mobi, z tym nie działającym linkiem, ale nie było co posyłać, bo link zas­koczył, i działa. Napisałem jemu że to całe jego ulubione Mobi nie działa kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba działa. Sytuacja humorystyczna, ale potwierdzająca słuszność mojej decyzji o porzuceniu Mobi i tych wszystkich Kindle`i. Robert Drózd do dzisiaj mi nie odpowiedział, bo nie wiedział jak. Najwidoczniej nie chce mi przyznać racji że polityka Amazonu jest zła i szko­dliwa, więc chodzi ten chłopaczyna w kółko teraz i pewnie kombinuje jak mnie tu ugryźć. Ewidentnie pojawiła się w internecie jakaś niezależna strona (czyli jedentakipan.pl), gdzie ktoś (czyli ja), bez żadnego skrępowania mówi że polityka Amazonu jest nieprzyjazna czytelnikom, Kindle są ułomne, a Robert Drózd ze Świata Czytników ściemnia ludziom Kindle`ami. I co tu zrobić, – pewnie zastanawia się Drózd – pójść na Policję, czy napisać do Papieża, no tak przecież być nie może, że ludzie otwierają oczy i zaczynają już zadawać niewygodne pytania.

Lecz to wszystko, to nie wszystko jeszcze, zobaczmy jak Robert Drózd na swojej stronie, prawie że podprogowo, zniechęca do formatu ePub. Otóż w dziale O co chodzi jest artykuł Drózda pt. „Dlaczego Kindle?”, i tam w punktach Drózd pisze dlaczego warto wybrać Kindle. A ja, także w punktach, te brednie tutaj zacytuję, by je zaraz potem obalić. Słowa Roberta Drózda są oznaczone pogrubionym fontem, a mój komentarz fontem pochyłym. Z tekstu Drózda pozwoliłem sobie usunąć jedynie dwie, lub trzy literówki.

  • Mimo swoich możliwości, przez długi czas był to jeden z najtańszych czytników dostępnych na rynku. Obecnie w przypadku najprostszej wersji Kindle 7, cena z przesyłką z Amazonu to ok. 350 zł. Od pewnego czasu do Polski wysyłane są czytniki z Amazon.de – znacznie tańsze niż dotąd ze Stanów.

    Trudno nie odnieść mi tutaj wrażenia że Drózd stara się wywrzec na czytelniku przeświadczenie że Kindle był i nadal jest najtańszym czytnikiem z do­stępnych na rynku czytników. W pierwszym zdaniu Drózd napisał że Kindle był najtańszy, by w kolej­nych dwóch zdaniach zaraz napisać gdzie obecnie można Kindle`a kupić najtaniej. Czy w sztuczce tej nie chodzi czasami o to, żeby czytelnik podświa­domie powiązał pierwsze zdanie z drugim w jedną całość, czyli żeby czytelnik miał odczucie że Kindle nadal są najtańsze? Jeśli tak to ja odpowiadam że nie, Kindle ani nie jest tani, ani najtańszy, Kindle jest drogim czytnikiem. W niektórych krajach są one sprzedawane trochę drożej, w innych trochę taniej. Zdaniem Drózda najtańsze Kindle są sprze­dawane w niemieckim oddziale Amazonu, co znaczy tylko tyle że Kindle są tam najtańsze w porównaniu do całej światowej oferty Kindle`i, a nie w porów­naniu do całej światowej oferty wszystkich czyt­ników. Natomiast czytelnik może podświadomie odnieść mylne wrażenie że te Kindle są w bardzo atrakcyjnej cenie w porównaniu do wszystkich czytników.

  • Sprawdzony format książek MOBI, do którego można przekonwertować te książki, które ścią­gniemy z internetu lub mamy na dysku. MOBI wygląda dobrze przy każdej wielkości czcionki, w przeciwieństwie do formatu ePub nie ma też problemów z polskimi znakami.

    „Sprawdzony format książek MOBI”. Tak tak, format Mobi jest z pewnością sprawdzony, a dla mnie jest on wielce niepewny, ale przeanalizujmy to co tam dalej Robert Drózd napisał. A napisał on mianowicie to, że do formatu Mobi można prze­konwertować książki które ściągniemy z inter­netu lub mamy na dysku – można przekonwer­tować – cóż za eufemizm! Na targu Żyd sprze­dawał maść na szczury. Zapytany przez przechod­nia jak się taką maść stosuje, Żyd ów odpowiedział że najpierw trzeba szczura złapać, a potem go rzeczoną maścią nasmarować. Na to przechodzień przytomnie odpowiedział, że jak już szczura złapie, to go sam zabije bez żadnej maści – a można i tak, proszę szanownego Pana, a można i tak – odpo­wiedział Żyd. Więc ja się pytam, jeśli mogę mieć jakiś inny czytnik, który czyta wszystko bez żadnych tam zbędnych konwersji, to po co mi Kindle? – a można i tak, proszę szanownego Pana, a można i tak. Dalej nasz Drózd pisze że… MOBI wygląda dobrze przy każdej wielkości czcionki, w przeciwieństwie do formatu ePub nie ma też problemów z polskimi znakami… . A co, format ePub nie dość dobrze wygląda przy każdej wielkości fontów, mylnie przez Drózda nazwanych w tym cytacie czcionkami i na dodatek ma problem z polskimi znakami? Drodzy Czytelnicy, na tej stronie możecie sobie pobrać za darmo, wydane przeze mnie książki, które zrobiłem w formacie ePub, a ściślej w ePub-ie 3. Proszę sobie samemu sprawdzić jak ładnie wyświetlają się polskie znaki. Ostatnie książki, które robiłem w ePubie 2, także miały polskie znaki, które dobrze się wyświetlały. Proszę też sprawdzić jak w ePubie powiększają się fonty. A następnie proszę to skonfrontować z tym co nasz PrzeWielkiSpecjalista Robert Drózd plecie.

  • Ogromna księgarnia Kindle Store z ponad mi­lionem książek anglojęzycznych.

    Książek anglojęzycznych w formacie ePub w różnych innych księgarniach jest wielokrotnie więcej niż w Kindle Store, w dodatku posiadając nie-Kindle`owy czytnik można czytać zarówno w ePubie jak i w Mobi, co jeszcze bardziej zwielo­krotnia ofertę.

  • Mnóstwo książek darmowych – po angielsku w Kindle Store albo Feedbooks. Po polsku – choćby w Wolnych Lekturach.

    W ePubie jest także mnóstwo darmowych książek, i po angielsku, i po polsku, i po niemiecku, i w innych językach. Posiadając nie-Kindle`owy czytnik także można je czytać, i to w dodatku zarówno w ePubie jak i w Mobi, co i tę ofertę czyni jeszcze szerszą dla posiadacza nie-Kindle`owego czytnika.

  • Wszystkie polskie księgarnie z e-bookami mają dziś książki dedykowane dla Kindle. Na przykład Virtualo, Publio (Agora), albo Woblink (m.in. Znak). Tak naprawdę to Kindle sprawił, że w Polsce zaczął rozwijać się rynek e-booków. Powstała też nasza porównywarka cen e-booków która zawiera już ponad 200 tysięcy ofert.

    Wszystkie wymienione w tym punkcie podmioty mają nie od dziś także książki dedykowane dla wszystkich nie-Kindlowych czytników. Tak napraw­dę to wcale nie jest takie pewne czy to akurat Kindle sprawił, że w Polsce zaczął się rozwijać ry­nek e-booków. W większości księgarni, większość książek była częściej w formatach ePub i Pdf niż w Mobi.

  • Coraz więcej czasopism w wersji na czytniki. Gazeta Wyborcza, Polityka, Wprost, Do Rzeczy, Tygodnik Powszechny i inne.

    To że jest coraz więcej czasopism na czytniki oznacza po prostu że te czasopisma są na wszystkie czytniki, a nie tylko na Kindle`a. Posiadając nie­‑Kindlowy czytnik można czytać gazety posiadające wersje na czytniki w obu formatach, bo wersje tych gazet są jednocześnie oferowane i w ePubie i w Mo­bi. A jeśli już jakiejś wersji danej gazety zabraknie, to dla posiadacza nie-Kindlowego czytnika nie robi to żadnej różnicy, bo daną gazetę można przeczy­tać w takim formacie jaki jest akurat dostępny. U Kindle`i nie ma tak łatwo. Jeśli dana gazeta będzie tylko w ePubie to posiadacz Kindle`a sobie jej nie poczyta, dopóki jej nie przekonwertuje, co wymaga czasu.

  • Najlepszy obecnie wyświetlacz na rynku, czyli e-ink Pearl (K7) oraz Carta (Paperwhite, Voyage).

    Kolejne Drózdowe ściemnianie, nie-Kindlowe czyt­niki też to mają.

  • Paperwhite ma też świetne oświetlenie – które nie świeci nam w oczy, a sprawia, że ekran jest w zasadzie tak czytelny jak w książce – zobacz test Paperwhite II oraz test Paperwhite III.

    Nie-Kindlowe czytniki też to mają. A tak w ogóle światełka te to nie jest żadna tam rewelacja, też świecą w oczy, tyle że światłem odbitym. Niemniej nadal jest to światło diód, wszyscy którzy godzinami siedzą przy komputerach wiedzą jak taki rodzaj światła potrafi męczyć oczy. Oświetlenie w czytnikach dobrze jest używać tylko w razie konieczności, i to możliwie jak najkrócej, bez względu na to czy to jest Kindle czy nie-Kindle. Wieczorami gdy nie ma już dobrego słonecznego oświetlenia, zamiast słuchać naszego Drózda, tekst na czytniku lepiej jest czytać w oświetleniu starego dobrego tradycyjnego światła żarowego, które po świetle słonecznym jest najlepsze dla naszych oczu (młodzi mogą nie wiedzieć, światło żarowe jest wytwarzane przez prawdziwe żarówki, czyli szklane bańki z wolframowym drucikiem, które idioci z Unii Europejskiej chcą nam zakazać. Jak to ktoś trafnie ujął w internetach – energooszczędne świetlówki są dobre dla dziadów i głupków – ludzie rozsądni dbają o swoje oczy i kupują do domu prawdziwe żarówki).

  • Stabilność i szybkość działania urządzenia – to nie jest „chińszczyzna” z niedopracowanym oprogramowaniem – nie męczysz się ze sprzętem, tylko czytasz kolejną książkę.

    Podzespoły do Kindle`i są produkowane na Tajwanie, w Południowej Korei, i w Chinach wła­śnie, a całość jest prawdopodobnie w tychże Chi­nach składana, jak większość światowej produkcji różnych różności. A zatem Kindle jest „chińszczy­zną” – a na nie-Kindlowym sprzęcie dobrej jakości także jest stabilność i szybkość działania, w dodat­ku nie męczysz się konwersjami, tylko czytasz kolejną książkę, i to bez względu na to czy to ePub, czy to Mobi. Na marginesie można dodać że okre­ślanie rzeczy o niskiej jakości chińszczyzną, jest już od około dwóch dekad nieadekwatne, bo chińszczy­zna to zarówno towary wysoko zaawansowane technicznie o wysokiej jakości, jak i tandeta. Wszystko zależy od kupców, którzy w Chinach robią zakupy, jedni kupują byle co, inni towary wysokiej jakości.

  • Dla książek po angielsku mamy wbudowany słownik Oxforda (ale można wgrać też angielsko-polski i niemiecko-polski) – to rewelacja dla osób uczących się języka!

    Tego „a” na końcu Oxforda nie poprawiałem, bo to nie jest literówka tylko styl Drózda. Na nie-Kindlowych czytnikach są takie same rewelacje, w dodatku można sobie wgrać jakiś słownik tak i w ePubie, jak w i Mobi. A na Kindle`u tylko w Mobi, co u Drózda jest zaletą oczywiście.

  • Genialna roczna gwarancja Amazona. Zepsuje się, albo sam uszkodzisz, zawsze wysyłają nowy egzemplarz. To jest rzecz, która szokuje ludzi przyzwyczajonych do kontaktu z polskimi serwi­sami.

    Demoralizująca roczna gwarancja Amazonu dla idiotów, o przepraszam, miało być Amazona (przed chwilą mieliśmy Oxforda, a teraz mamy nowy kwia­tek – Amazona, gdzie ten Drózd uczył się tak mówić?). Jeśli coś zepsuje się z winy producenta w przeciągu roku użytkowania, to naturalnym jest że producent ponosi koszty naprawy, lub wymiany, tego czegoś. Ale jeśli to użytkownik daną rzecz zepsuje, to naturalnym jest że wtedy to użytkownik ponosi koszty naprawy lub wymiany danej rzeczy na nową. Każdy powinien być odpowiedzialnym za swoje działania. Polityka Amazonu kreuje nieod­powiedzialnych idiotów i durni, którzy nie potrafią uszanować przedmiotów własnych lub powierzo­nych w  ich ręce. Widziałem raz młodego chłopaka który przyszedł do pracy i  przebierał się w prze­bieralni. Z kieszeni jego spodni wysunął się iPhone, i upadł na podłogę, nadmienię tylko że iPhone ten był z tych najpierwszych iPhonów które były dość drogie i budziły powszechne zainteresowanie, bo posiadały dotykowe wyświetlacze, które były nowo­ścią w tamtym czasie. Chłopak ten kopnął nogą ten telefon żeby nie leżał pośrodku przejścia, a dopiero potem go podniósł. Nie posiadałem się ze zdumie­nia. Wielokrotnie widziałem takich głupków, i za­chodziłem w głowę skąd się oni biorą. Teraz już wiem, to polityka takich firm jak Zippo, Amazon, czy Google jest odpowiedzialna za to, i mam bardzo głębokie przekonanie że jest to celowo zaplano­wane. Niewątpliwie jest to rzecz która szokuje i martwi ludzi zdolnych do refleksji, a zachwyca bezmyślnych, i nieodpowiedzialnych osobników. Polityka taka jest wysoce demoralizującą, i szko­dliwą. Na marginesie tej sprawy powiem że przypomniała mi się pewna wypowiedź kogoś, nie pamiętam już kto to był, czy to Jeff Bezos z Amazonu, czy to może był Steve Jobs od iPhonów, tak czy owak, ten ktoś odpowiadał na pytania internautów. Człowiek ten mówił że jakaś tam Sara jest z jakiegoś powodu niezadowolona, i w ramach riposty odpowiedział jej, że osiemnaście razy (osiemnaście razy!!!!), wymieniali jej urządzenie ich produkcji (facet ten na bieżąco miał podgląd, kto się z nim łączy, co taki ktoś u nich kupił, i ile razy odsyłał zepsuty towar). Bez znaczenia jest tutaj co wymieniali, czy Kindle`a czy iPhona, ważne jest ile razy. Tak jest kreowane nowe pokolenie „ludzi”. Pokolenie ludzi bezmyślnych.

  • Wbudowana przeglądarka internetowa, błyskawiczne łącze WIFI, a w niektórych mode­lach 3G i dostęp do książek w chmurze na całym świecie.

    To także mają inni, i jeszcze ta nieszczęsna chmura o której napisałem poniżej.

  • Możliwość korzystania z takich narzędzi jak Instapaper, albo Send To Kindle, które pozwalają nam czytać artykuły z internetu na papierze… elektronicznym.

    Instapaper można wykorzystywać na wszelkich ek­ranowych urządzeniach, smartfonach, czytnikach ebooków, tabletach, i komputerach, jest to w ePu­bie i w Mobi. Znowu Drózd tutaj żadną rewelacją nie zaskoczył. Co do chmury, Instapaper działa w chmurze, tak jak odradzam korzystanie z wszelkich wirtualnych chmur, tak odradzam wszystkim ko­rzystanie i z tej rzeczy, bo jest to jedna z wielu usług w  chmurze. W chmurach nic się nie powinno trzy­mać, chmura to po prostu jakiś duży serwer, gdzie właściciel tego serwera może sobie przeglądać to wszystko co naiwni tam zgromadzili. To tak jak by do Ratusza w jakimś mieście zanieść swoje rozmaite osobiste dokumenty i poprosić burmistrza o przechowanie tego w jego chmurze, to znaczy w szufladzie. Burmistrz świadczący usługę w chmu­rze oczywiście ochoczo przyjmie wszystko do chmury, czyli do szuflady. Ale po wyjściu naiwnego on już sobie popatrzy, co tam ludzie mają. Z chmur się nie korzysta. Większość ludzi naprawdę zacho­wuje się jak bezrozumne zwierzęta. Ci ludzie chyba naprawdę myślą że chmura to taka mała pierzasta chmurka na niebie, którą wietrzyk przemieszcza po nieboskłonie raz w tę, a raz w tamtą stronę, gdzie można sobie tam coś schować, i nikt tam nie będzie zaglądał. Ludzie oddają różne mniej, lub bardziej, ważne rzeczy na przechowanie byle komu, komuś kogo w ogóle nie znają. Sąsiadowi zawartości swo­ich szuflad nie pokażą, ale do chmury bez żadnego skrępowania wszystko zaniosą. Zawsze należy chro­nić swoją prywatność. Ludzie którzy mówią że nie mają nic do ukrycia są… zwierzętami.

  • Duża społeczność użytkowników: fora, blogi, możliwość różnych zmian w konfiguracji Kun­delka.

    Duża społeczność użytkowników, ale użytkowni­ków czego, tylko Kindle`i, czy w ogóle czytników? Tego już Drózd nie wyjaśnił, zapewne chciał wywrzeć wrażenie że ta duża społeczność to jest społeczność posiadaczy Kindle`i. Niestety nie ma tak, ta duża społeczność to posiadacze wszyst­kich czytników. A nie-Kindle`owe czytniki ta­kże mają możliwości różnych zmian konfiguracji, nie tylko te przereklamowane Kindle. To tak jak by ktoś zachwalał, – a ten samochód to ma nawet kółka, i kierunkowskazy – migające. Czyżby Drózd uważał że „pojazdy” nie-Kindlowe nie posiadają kółek i migających migaczy? Posiadają, posiadają też hamulce, lusterka i zderzaki. W Kobo Glo HD, który akurat mnie się bardzo podoba, jest więcej możliwości niż w tych wszystkich kundlach Drózda. Można na nim nie tylko czytać ebooki bez zawracania sobie głowy konwertowaniem, ale i zmieniać szerokość bocznych marginesów stro­nicy oraz inne parametry. Ale Drózdowi Kobo Glo HD się nie podoba, bo Kobo Glo HD ma za duże marginesy od góry i od dołu. Niech mi ktoś pokaże papierową książkę która nie ma marginesów na górze i dole stronicy. Drózd w jednej ze swoich recenzji dostępnych na jego stronie, w tym wypadku recenzji Kobo Glo HD, zauważył że marginesy na górze i dole to stały problem z tym czytnikiem. Drózdowi nie będę tego proponował, ale Czytelnikowi który mój tekst teraz czyta to już jak najbardziej, a więc proszę sobie wyobrazić stronicę w książce, która jest zadrukowana od samej góry do samego dołu. Żaden drukarz, nawet jeśli będzie pijany, to nigdy nie wydrukuje stronicy bez marginesów, bo z mlekiem matki wyssał wiedzę że książka musi mieć marginesy żeby głupio nie wyglądała, i już. Zobaczmy co dalej pisze nasz antybohater Drózd… Kobo ma wzorcową regulację wyglądu tekstu, w sumie to lecą już po bandzie, bo manipulowanie tyloma suwakami (jest jeszcze niepokazana na filmie opcja Advanced) może prowadzić do nadmiaru możliwości… Takie zastrze­żenia Drózd napisał na tej swojej godnej poża­łowania stronie wypisując swoje recenzje dla Kobo Glo HD, bo nie miał się już czego czepić. Kobo ma wzorcową regulację tekstu, pisze Drózd, a za chwilę dodaje że „lecą po bandzie”, bo manipulowanie tyloma suwakami może prowadzić do nadmiaru możliwości. To w końcu jak? Ta regulacja tekstu jest wzorcowa, czy nie jest wzorcowa? Jak według Drózda powinno być, żeby było najlepiej? Żeby inne czytniki miały mniej suwaków niż jego Kindle, czy może tych suwaków ma być dokładnie tyle samo co mają Kindle? Bo więcej niż ma Kindle, to się już domyślam że nie powinno być, bo to już jest nadmiar, co prawda wzorcowy nadmiar, ale jednak nadmiar, który Drózdowi się nie podoba. Muszę teraz tutaj postawić retoryczne pytanie: czy Drózd jest idiotą, czy może Drózd z nas wszystkich robi idiotów? Niech sobie każdy na to pytanie odpowie sam. Jaka by ta odpowiedź nie była, to nasuwa się po niej kolejne pytanie: czy warto czytać Drózda?

  • Bateria, która wytrzymuje zwykle parę tygodni.

    A we wszystkich nie-Kindlowych czytnikach baterie to niby wytrzymują pięć minut? Jedynie ten Kindle to ma takie super baterie, że nic tylko na Marsa lecieć, albo i dalej, i to na jednym ładowaniu.



Uff, więcej nic ze strony Drózda o nazwie swiatczytników.pl poruszać nie będę. Aż dziwne jest że przez te wszystkie lata działalności Drózda, nikt jeszcze jemu nie zmył głowy. Drózd zawłaszczył nazwę Świat Czytników dla Kindle`a. Ta strona powinna się nazywać Świat Kindle, a nie Świat Czytników. Drózd twierdzi że jego strona jest stroną o czytnikach i o Kindle`u. Natomiast prawda jest taka, że strona ta jest ewidentnie tendencyjna, nieprzyjazna czytelnikom, promująca przereklamowany i ułomny towar jakim jest Kindle, kosztem innych czytników i formatu ePub, które są przedstawiane w niezasłużenie gorszym świetle, by na tym gorszym tle Kindle i Mobi lepiej wyglądały. Kindle jest pieszczotliwie przez Drózda nazywany kundelkiem. W istocie, Kindle nie jest rasowym towarem, jest to zapchlony i pokryty parchami chorej polityki Amazonu kundel, hołubiony przez „Człowieka Amazonu”. W historii świata mieliśmy już różnych człowieków, mieliśmy Człowieka z Cro-Magnon (aczkol­wiek ewolucjoniści są już na tyle skompromitowani, że nie jest już takie pewne, co to był za człowiek), była też Wenus z Milo, był też Człowiek Radziecki, a teraz mamy Człowieka Amazonu, który jest znakiem naszych czasów. Złym, i nic dobrego nam nie wróżącym znakiem.

Tym wszystkim którzy chcieliby się ze mną zmierzyć w obronie Drózda, jak i samemu Drózdowi, przypominam, że choć nie jestem jakimś Wielkim Wydawcą to jednak kilka książek już zrobiłem i wydałem, a Robert Drózd ani jednej. Obecnie wydaję książki w najnowszym formacie ePub 3, i staram się robić to jak najlepiej. Wiele polskich i zagra­nicznych książek, zrobionych w ePubie 2, nie wyświetla się najlepiej w programie Adobe Digital Editions, który jest surowym egzaminatorem, a co dopiero mówić o książkach poprawnie zrobionych w ePub-ie 3. Namawiam więc do pobie­rania zrobionych przeze mnie książek, i podglądnięcia za­wartego tam kodu po to, by samemu robić dobre książki w najnowszym formacie, co mam nadzieję że będzie przy­czynkiem dla wielu osób do napisania jeszcze lepszego kodu, czego wszystkim życzę.

Czytelników oraz Wydawców namawiam do nie ulegania terrorowi Amazonu, i do bojkotowania formatu Mobi i Kindle`i, do czasu aż Amazon:

– upubliczni specyfikację swojego formatu Mobi tak jak to robi Organizacja IDPF z formatem ePub,

– umożliwi posiadaczom Kindle`i czytanie w ePub-ie bez konwersji do Mobi,

– zrezygnuje z demoralizującej polityki darmowej wymiany Kindle`i zniszczonych przez ich użytkowników oraz przyjmie zasadę: jak zniszczyłeś to płać w całości z własnej kieszeni.


Wszystkim Czytelnikom i Wydawcom życzę jak najpięk­niejszej przygody z ePub-em 3.

Dariusz Bugała


Artykuł jest z 16 Marca 2016 roku.

Drobne zmiany i uaktualnienia dodano 17 Lutego 2017 r.

Powrót do góry strony.

Ta strona zamiast ciasteczek używa obrazków śledzących Piwik, zobacz Politykę prywatności.

Copywrite © Dariusz Bugała 2015 – 2017